Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapiekane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapiekane. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 października 2013

Viva Mexico!

Jakiś czas temu naszła mnie chętka na meksykański smaczek i mojej głowie zrodził się pomysł na faszerowane papryki. Na początku chciałam w przepisie wykorzystać kuskus, który w niewyjaśniony sposób kojarzył mi się z kuchnią meksykańską, ale wyczytałam, że jest to składnik raczej kuchni bliskowschodniej i w ostateczności wykorzystałam ryż, który jest często podawany jako dodatek w meksykańskich restauracjach. 

Papryki przyrządzałam w ilości hurtowej - 15 sztuk -  i w takiej proporcji podaję składniki. To fajne danie na większą imprezę. Papryczki szybko znikają, więc duża ich ilość nie jest problemem, ale gdyby ktoś planował mniejszą ucztę należy odpowiednio zmniejszyć ilość składników. 


Składniki:

  • 15 średniej wielkości czerwonych papryk - najlepiej takich, które można stabilnie postawić
  • 0,5 kg mielonego mięsa wołowego - może też być wieprzowina, drobiowe odradzam
  • puszka kukurydzy
  • puszka czerwonej fasoli
  • 2 puszki pomidorów w kawałkach
  • 2 woreczki pełnoziarnistego ryżu - można użyć zwykłego
  • 2 duże cebule - mogą być czerwone
  • avocado
  • żółty ser
  • słodka mielona papryka
  • pieprz cayenne
  • tymianek
  • sól 
  • mąka kukurydziana - opcjonalnie

Meksykańskie papryki:
  • na początek należy ugotować ryż; jako, że używam pełnoziarnistego gotowałam go 5-10 min dłużej niż na opakowaniu, bo nie lubię jak chrupie w zębach ;)
  • w międzyczasie kroimy cebule w kostkę i rumienimy na patelni; dodajemy mięso i w momencie kiedy mięso puści sok i tłuszcz przyprawiamy - głównie papryką i pieprzem cayenne, oszczędnie tymiankiem, można też dodać papryki pikantnej jeśli ktoś jest fanem - ja nie jestem.
  • kiedy mięso połączy się z przyprawami dorzucamy na patelnię pomidory z puszki i dusimy jakiś czas pod przykryciem, aż się rozpadną;
  • odsączamy kukurydze i fasolę i również wrzucamy na patelnię; wszystko smażymy przez pewien czas razem; należy pilnować by nie odparować za dużo płynu - lepiej mieć farsz za płynny niż za suchy;
  • ugotowany i odsączony ryż dorzucamy do mięsa z warzywami i mieszamy; jeśli jest za mokro można dodać mąki kukurydzianej - odrobinę!
  • farsz najlepiej przygotować dzień wcześniej żeby wszystkie smaki się przegryzły;
  • papryki przygotowujemy do faszerowania standardowo - odcinamy "czapeczki" z ogonkiem, wycinamy farfocle ze środka i oczyszczamy z pestek;
  • do gotowych papryk wkładamy farsz; na wierzch kawałek avocado i plasterek sera; przykrywamy czapeczką;
  • papryki ustawiamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia; wstawiamy do nagrzanego do 190 - 200 stopni piekarnika i pieczemy od 30 do 45 minut w zależności jak bardzo upieczoną chcemy mieć paprykę - ja lubię trochę al dente, wiec piekłam 30 minut;
  • można podawać z avocado w kawałkach lub w formie pasty, z guacamole i salsą oraz w towarzystwie kukurydzianych tortilli- co kto lubi.
Smacznego!

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Zapiekana cukinia faszerowana owocami morza.

Uwielbiam cukinię. To jedno z moich ulubionych warzyw, które pozwala się przyrządzać na rozmaite sposoby i zawsze smakuje wspaniale. Ostatnio postanowiłam spróbować trochę nietypowej kombinacji cukinia + owoce morza. Nie była pewna jaki będzie rezultat i dopiero przy trzeciej próbie wyszło idealnie. Ostateczna wersja przepisu wygląda tak:

Składniki:
  • cukinia – jedna duża albo dwie małe (porcja dla dwóch osób)
  • mieszanka owoców morza (przed rozmrożeniem około 3 szklanki)
  • 4 małe ziemniaczki
  • pół czerwonej papryki
  • żółtej lub zielonej papryki
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 papryczka chili
  • średniej wielkości cebula
  • przyprawa do ryb
  • przyprawa do ziemniaków
  • słodka papryka
  • koperek
  • sól
  • pieprz
  • oliwa z oliwek
Farsz:
  • Cebulę kroimy w kostkę lub w piórka. Podsmażamy na oliwie z oliwek.
  • Kroimy ziemniaczki w półplasterki (używałam młodych, więc pokroiłam razem ze skórką, ale takie „nie młode” trzeba najpierw obrać ;) ). Dorzucamy do zeszklonej cebulki i podsmażamy razem chwilę.
  • Paprykę kroimy w kostkę i dorzucamy na patelnię.
  • Kiedy wszystko puści sok doprawiamy solą, pieprzem, przyprawą do ziemniaków i słodką papryką. Dorzucamy pokrojone drobno chili (ja nie lubię zbyt ostrych potraw, więc użyłam pół papryczki pozbawionej pestek).
  • Podsmażamy wszystko, aż sok odparuje, ale nie do zupełnej suchości.


  • Zdejmujemy warzywa z patelni i na tą samą patelnię wrzucamy rozmrożone owoce morza (może być konieczne dolanie odrobiny oliwy). Posypujemy przyprawa do ryb i smażymy na średnim ogniu.
  • Kiedy pojawi się sok dorzucamy dwa ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę i smażymy do odparowania soku, ale nie do zupełnej suchości.


  • Mieszamy razem warzywa i owoce morza.

Co dalej:
  • Cukinie trzeba wydrążyć i posypać przyprawą do ziemniaków.
  • Do łódeczek nakładamy farsz.


  • Wstawiamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, do nagrzanego piekarnika i pieczemy 25 minut w temperaturze 200 stopni (grzanie góra-dół).
  • Po 25 minutach pieczemy jeszcze 5 minut na opiekaniu.


Przed podaniem posypujemy odrobiną koperku, najlepiej świeżego, ale suszony też działa dobrze ;)


Smacznego!

czwartek, 1 sierpnia 2013

Łosoś ze szpinakiem i pieczarkami.

Składniki:
  • dwa kawałki łososia (najlepiej bez skóry) 
  • szpinak 
  • pieczarki 
  • śmietana 
  • cebula (wybrałam czerwoną, bo lubię jak jest kolorowo) 
  • czosnek 
  • ostra papryczka 
  • cytryna 
  • sól 
  • pieprz 
  • słodka papryka 
  • oliwa z oliwek 


Marynata:

  • Kawałek ostrej papryczki (w zależności od upodobań – ja wolę mniej ostre, więc wzięłam niedużo) kroimy na małe kawałeczki. 
  • Mieszamy z jednym dużym ząbkiem czosnku przeciśniętym przez praskę, oliwą z oliwek, łyżeczką soku z cytryny oraz solą, pieprzem i słodką papryką (według uznania). 
  • Warto wymieszać całość widelcem dodatkowo dusząc papryczkę i czosnek.


  • Smarujemy łososia i odstawiamy do lodówki. Ja zamarynowałam rybę rano w dniu przygotowania.

Sos:
  • Na oliwie z oliwek podsmażamy pokrojoną cebulę. 
  • Do zeszklonej cebuli dodajemy pokrojone pieczarki. 
  • Łososia wyjmujemy z marynaty i zeskrobujemy delikatnie czosnek i papryczkę. Kiedy pieczarki puszczą sok dodajemy dwa przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku i marynatę z łososia. 
  • Podsmażamy razem aż pieczarki zmiękną, następnie dodajemy umyty dokładnie szpinak. Na początku będzie go dużo, ale szybko się skurczy 



  • Kiedy składniki ładnie połączą się na patelni zmniejszamy ogień i dodajemy śmietanę ( ja dodałam 3 łyżki) ciągle mieszając, aż połączy się z sosem. Na małym ogniu przykrywamy patelnię i zostawiamy na 5-10 minut. 

Pieczenie:

  • Do żaroodpornego naczynia wkładamy warstwę sosu. 
  • Na to układamy łososia. 
  • Przykrywamy resztą szpinaku i pieczarek. Ja zostawiłam część sosu, bo nie chciałam żeby mój łosoś wciąż pływał po podaniu ;) 

  • Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy pod przykryciem w temperaturze 180 stopni przez 30 – 35 minut. 
Podajemy z ulubionym dodatkiem – ziemniakami, ryżem, makaronem, lub innymi. Ja podałam z pełnoziarnistym chlebkiem.


Smacznego!




niedziela, 10 marca 2013

Jajko z boczkiem po nowemu.

Pod choinkę dostałam dwie sylikonowe formy do babeczek. Oczywiście babeczki już w nich robiłam, ale postanowiłam również wykorzystać je trochę bardziej kreatywnie. Wymyśliłam takie śniadanie mistrzów:

Jajko z boczkiem po nowemu:

Składniki:

  • jajka - jedno na foremkę do babeczki w liczbie takiej jaką chcemy skonsumować
  • wędzony boczek - może być też bekon w plasterkach, może być surowy-wędzony, może być parzony
  • sól i pieprz - ewentualnie inne przyprawy (ja lubię przyprawę do potraw z jajek firmy Appetita)
  • tłuszcz do smażenia - olej, masło, oliwa co kto lubi



Po kolei:

  • Kroimy boczek w cienkie plasterki.
  • Przecieramy foremkę ręcznikiem papierowym pokropionym oliwą albo innym tłuszczem do smażenia. Raczej symbolicznie, nie ma sensu naciapać tam tego masła nie wiadomo ile ;).
  • Foremki wykładamy boczkiem tworząc mięsne miseczki. Nie musi to być jakoś niesłychanie dokładnie, bo jajko i tak przecieknie szczelinami, ale byle jak też nie powinno być.
  • W każdą foremkę wbijamy ostrożnie jedno jajko. Można je wybełtać widelcem przed wlaniem wyjdzie wtedy taka mini jajecznica ;)
  • Doprawić solą i pieprzem.


Po wszystkich zabiegach powinno to wyglądać tak:


Użyłam jajek XL i jak widać odrobinę wyłaziły z foremek. Następnym razem użyję mniejszych, ale wszystko zależy od wielkości foremek i grubości plasterków boczku.

Jajka powinny trafić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni (co do temperatury nie mam całkowitej pewności ponieważ mój starożytny piekarnik nie ma wskaźnika temperatury, nie da się sprawdzić w żadne sposób czy już się nagrzał ani czy temperatura utrzymuje się na stałym poziomie) na około 20 min. W moim przypadku po 25 minutach jajko było idealnie i równomiernie ścięte także w środku, myślę że po 20 żółtko byłoby lekko płynne - takie jak osobiście uwielbiam.

Po wyjęciu z piekarnika wszystko powinno wyglądać mniej więcej tak:



Wyjęcie babeczek było wyzwaniem, ale łyżka i termoodporne dłonie męskie wystarczyły by pokonać trudności.



Jak pisałam po 25 minutach w jajko było całe ścięte - trzeba poeksperymentować z czasem.


Smacznego!

sobota, 23 lutego 2013

Konkursowa cukinia.

Chwilowo dłubię przy toaletce dla psiapsióły, więc żadne małe dziełka spod mych rąk nie wychodzą. Za to na Podniebiennych Pieszczotach pojawił się konkurs. Jako, że jeść trzeba i nie ma przed tym ucieczki postanowiłam przy okazji zgłosić swój przepis na cukinię.

Cukinia faszerowana.

Składniki (dla 4 osób): 
  • dwie cukinie (ok 1kg) na tyle duże by było je wygodnie wypełnić farszem, ale nie za duże żeby nie miały poprzerastanych gniazd nasiennych 
  • pół kilo mięsa mielonego (ja używam z indyka) 
  • duża cebula 
  • puszka pomidorów krojonych z ziołami 
  • dwie puszki ciecierzycy w zalewie 
  • słodka papryka 
  • czosnek granulowany 
  • bazylia 
  • tymianek 
  • oregano 
  • pieprz ziołowy 
  • sól 
  • żółty ser 
Cukinia: 
  • Cukinie trzeba dokładnie umyć, bo będą pieczone ze skórką. Po umyciu przekroić je wzdłuż na pół i łyżką wyskrobać nasiona. Jeżeli cukinia jest odpowiednia pestki powinny być miękkie i otulone włókienkami. Zachowujemy wyskrobane gniazda nasienne. Wnętrze cukiniowych łódeczek posypujemy pieprzem ziołowym. 
  • Cebulę kroimy w kostkę, solimy i wrzucamy na patelnię. Kiedy cebula się podsmaża mieszamy mięso z papryką (ilość na oko, około łyżki stołowej). Do zeszklonej cebuli wrzucamy mięso. Mięso mielone z indyka ma tendencje do sklejania się w duże bryły, trzeba dopilnować, żeby tak się nie stało. 
  • Kiedy mięso puści trochę soku dosypujemy czosnek i pozostałe zioła. Podsmażamy jeszcze chwilę, a kiedy sok zacznie odparowywać dokładamy pół puszki pomidorów. Znów odparowujemy nadmiar płynu. Pozbawienie farszu płynu jest o tyle istotne, że zbyt mokry farsz może wypływać z cukinii w trakcie pieczenia. 
  • Farsz wkładamy do łódeczek z cukinii. Można z lekką górką ale tak, żeby się nie wysypywał. Na wierzch posypać starty ser lub ułożyć plasterki tak by przykrywały farsz. 
  • Cukinia wędruje w blaszce lub naczyniu żaroodpornym wyłożonych papierem do pieczenia do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika na pół godziny.











Dodatek: 

Kiedy cukinia się piecze rozdrabniamy zachowane części nasienne. Mieszamy je z pomidorami, które zostały oraz odsączoną z zalewy ciecierzycą. (Jeśli ktoś nie przepada za ciecierzycą można podać cukinię z ryżem lub makaronem okraszonym sosem z pomidorów i cukinii. Można też podawać bez niczego, bo sama cukinia jest dość duża i sycąca.) 

Całość doprawiamy pieprzem ziołowym i wrzucamy na patelnię. Mieszankę podsmażamy na małym ogniu aż odparuje płyn, a ciecierzyca zmięknie i zacznie się rozpadać przy mieszaniu.


Konkurs wymaga podania 5 przypraw, bez których ta potrawa się nie obędzie. Są to: papryka słodka, czosnek granulowany, bazylia, tymianek i oregano. Pieprz ziołowy też jest bardzo ważny, ale zawsze można go zastąpić zwykłym pieprzem i też będzie zjadliwe :)

Smacznego!

Kryzysowy obiadek.

Weekend przygód w Poznaniu zaczął się ciekawie i równie zatrważająco widowiskowym akcentem się zakończył. Otóż zamiast wyjechać w piątek z powodu mgły, zaspania, patologicznej ciąży wegetariańskiej wyjechaliśmy dopiero w sobotę rano. Wstaliśmy o 4:30 i z rozpędu graliśmy później w planszówkę do 2 w nocy.

Niedziela była rozkoszna. Przypomniałam sobie cudowne czasy spania w dwie osoby na jednoosobowym materacu - wrażenia nie do podrobienia. A przedpołudniowy spacer po Jeżycach z wspaniałym przewodnikiem i paczką solonych ziaren słonecznika pod ręką był bardzo inspirujący. 

Powrót do Torunia wiernym automobilem niestety zakłócony na 85 kilometrze, czyli zasadniczo w połowie drogi. Pękł półksiężyc przy pedale sprzęgła i autko zamarło z bólu. Jako, że było ciemno i nieciekawie na drodze, a do domu jeszcze kolejne 85 km musieliśmy zostawić karocę u mechanika w Trzemesznie i wrócić do domu pociągiem. Cała przygoda pozbawi nas przy odbiorze auta w piątek znacznej części zasobów pieniężnych.

W związku z dwumiesięcznym przesunięciem w wypłacie stypendiów no i przygodą w Trzemesznie musiałam dzisiaj zorganizować jakiś ekonomiczny obiadek, a że udało się całkiem nieźle postanowiłam podzielić się przepisem na zapiekankę wątróbkową. Przepis wymyśliłam kiedy byłam na diecie Dukana. Składniki razem z przyprawą i otrębami, które przy gotowaniu nie schodzą do końca kosztowały 10,45 zł na 6 porcji, więc myślę, że zaiste po taniości.

Składniki (na 6 porcji):

  • 4 średnie lub 3 duże cebule 
  • 1,5 kilograma wątróbki kurczaka lub indyka albo wymieszanej 
  • paczka otrębów owsianych 
  • sól 
  • pieprz 
  • przyprawa do ziemniaków 

Zapiekanka:

  • Wątróbkę trzeba oczyścić z tłuszczu i żyłek. Chyba, że komuś nie przeszkadzają albo jest leniwy - wtedy nie trzeba ;). Pokroić na mniejsze kawałki wielkości mniej więcej orzecha włoskiego. Przesypać przyprawą. Nie solić!!! 
  • Cebulę pokroić w półksiężyce i pomiętosić z solą. Sól dodaję tylko do cebuli więc solę ją dość konkretnie. Cebulę wrzucić na patelnię i podsmażyć lekko. 
  • W naczyniu warstwami układamy po kolei cebulę, wątróbkę i posypujemy otrębami. Powtarzamy do końca składników lub wypełnienia naczynia. Warto zadbać by ostatnią warstwą była cebula. 
  • Zawsze wykładam naczynie papierem do pieczenia, bo jestem leniem i nie lubię skrobać przypieczonych kawałeczków. 
  • Całość ląduje w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni na 45 minut do godziny. Dłuższe pieczenie wysuszy wątróbkę na wiór. 


Zdaję sobie sprawę, że to nie jest najbardziej urodziwa potrawa na świecie, ale jest smaczna i po taniości, wiec można jej to wybaczyć :)

Danie jest mega sycące i zwykle podaje je bez dodatków, ale super smakuje z ciemnym chlebem z masłem.